Wierzę, że jeszcze będzie pięknie
Nie mam szans na całkowite wyzdrowienie, ale mimo wszystko chciałabym być jak najdłużej w dobrej kondycji i pomagać moim dzieciom w dorastaniu.
Lista podopiecznych fundacji

Nie mam szans na całkowite wyzdrowienie, ale mimo wszystko chciałabym być jak najdłużej w dobrej kondycji i pomagać moim dzieciom w dorastaniu.

Robię wszystko, aby jak najdłużej być z moją córeczką i aby móc ją wychować. Marzę, aby Ania jak najdłużej żyła w rodzinie, w której jest mama i tata.

Choroba uczy nas pokory i tego, aby cieszyć się każdym dniem. Chciałabym rozwijać się zawodowo, zabrać dzieci w podróż samolotem, zobaczyć jak kończą szkoły i wkraczają dzielnie w dorosłość. Być spełnioną i szczęśliwą bez wznowy.

Kamil ma 18 lat i od kilku lat mierzy się z kostniakomięsakiem. Przeszedł już ciężką operację i przed nim kolejne wyzwania – terapia nierefundowanym lekiem celowanym oraz długotrwała i kosztowna rehabilitacja.

Wiem, że leczenie może spowodować duży uszczerbek na zdrowiu dlatego zdecydowałam się jednocześnie wzmacniać organizm przy pomocy medycyny zintegrowanej, która dają mi większą szansę na powrót do zdrowia. Niestety koszty dodatkowego leczenia są bardzo duże. Nie chcę z niego rezygnować.

Diagnoza wznowy glejaka sprawiła ,że nasz świat się zawalił. Bardzo chcielibyśmy wrócić do zdrowia i móc stanąć na ślubnym kobiercu aby powiedzieć sobie „Tak”. Żeby było to możliwe, potrzebuję Waszej pomocy w uratowaniu życia Bogusza.

Wskutek wyczerpania możliwości leczenia, Jan musiał rozpocząć leczenie wspomagające, aby wzmocnić osłabiony intensywnym leczeniem organizm. Już po pierwszych dawkach czuje się lepiej. Pomóż mu jak najdłużej zachować sprawność.

Dwa lata temu dowiedziałam się, że mam raka piersi. Proces leczenia był wyzwaniem dla mnie i najbliższych, ale wyszłam na prostą. Dziś przyszło mi się zmierzyć ze wznową choroby. Aby wzmocnić organizm w trakcie kolejnej chemioterapii, konieczne jest wdrożenie leczenia wspomagającego, które jest bardzo kosztowne.

Diagnoza była dla mnie ciosem zadanym prosto w serce. Wierzę jednak, że pokonam chorobę, aby być jak najdłużej przy mojej ukochanej córeczce i mężu.

Ostatni rok spowodował przewartościowanie życiowych priorytetów i tak naprawdę nie marzę już o niczym innym, tylko o mojej starej codzienności, kiedy nie musiałam się martwić o jutro.