Agnieszka Tomczak

Diagnoza była dla mnie ciosem zadanym prosto w serce. Wierzę jednak, że pokonam chorobę, aby być jak najdłużej przy mojej ukochanej córeczce i mężu.

Zbiórka na:

terapie wspomagające, dojazdy, wizyty u specjalistów, suplementy

47 692,70 zł z 100 000,00 zł

47.6927%

Data publikacji zbiórki

23-08-2023

Pozostało na subkoncie

237,02 zł

Zrefundowane wydatki

47455,68 zł

Wybierz kwotę darowizny

Udostępnij zbiórkę

Moja historia

Aktualizacje:

Aktualizacja z dnia 24.07.2026

Kochani,

 

Dziękuję Wam z całego serca za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Dzięki Wam nie jestem sama w tej trudnej drodze.

 

Moja walka z agresywnym rakiem piersi wciąż trwa.

 

Zachorowałam na bardzo agresywnego raka piersi HER2-dodatniego i hormonozależnego (tzw. trójdodatniego). Przeszłam długie i wyczerpujące leczenie – chemioterapię, operację, radioterapię oraz hormonoterapię. Niestety, chemioterapia nie przyniosła oczekiwanego efektu, dlatego konieczna była dalsza intensywna walka o moje zdrowie i kolejna seria chemioterapii.

Dziś możliwości standardowego leczenia zostały w dużej mierze wyczerpane. Pozostała mi przede wszystkim kontrola stanu zdrowia oraz dbanie o organizm, który bardzo ucierpiał w trakcie długiej i obciążającej terapii.

Wykonuję również dodatkowe badania prywatne. Ich wyniki są dla mnie niepokojące, ponieważ wskazują na obecność komórek, które – według interpretacji lekarzy prowadzących moje leczenie wspomagające – mogą wiązać się z ryzykiem rozwoju choroby i wystąpienia przerzutów. Dlatego korzystam z prywatnych konsultacji i terapii wspierających, których celem jest poprawa mojego stanu zdrowia i ograniczenie tego ryzyka.

Równocześnie zmagam się z konsekwencjami przebytego leczenia. Mam bardzo słabe wyniki krwi, osteoporozę oraz bolesną neuropatię. Każdego dnia walczę nie tylko z lękiem przed nawrotem choroby, ale również ze skutkami terapii, które znacząco utrudniają mi normalne funkcjonowanie.

 

Moim największym marzeniem jest żyć.

 

Chcę patrzeć, jak dorasta moja ukochana córka. Chcę być przy niej, kiedy będzie mnie potrzebowała. Chcę przeżyć z mężem jeszcze wiele pięknych lat.

Dlatego nie poddaję się. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby wspierać organizm, odzyskiwać siły i zwiększać swoje szanse na jak najdłuższe życie w zdrowiu.

Niestety, prywatne konsultacje, badania oraz leczenie wspomagające wiążą się z bardzo wysokimi kosztami, których nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć.

Z całego serca proszę o dalsze wsparcie mojej zbiórki. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przeznaczenie 1,5% podatku daje mi możliwość kontynuowania leczenia i nadzieję na kolejne dni, miesiące i lata z moją rodziną.

Dziękuję, że jesteście ze mną. Wasza pomoc to nie tylko wsparcie finansowe. To także siła, dzięki której każdego dnia znajduję odwagę, by walczyć dalej.

 

Dziękuję z całego serca. ❤️

Agnieszka



Marzenie:

Diagnoza z czerwca zeszłego roku była dla mnie ogromnym szokiem i ciosem zadanym prosto w serce. Na początku nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam, że nastąpiła jakaś pomyłka. Zaskoczenie było tym większe, że odkąd zostałam mamą dbałam o zdrowie i regularnie się badałam. Kiedy dostałam stałą, wymarzoną pracę oraz adoptowałam cudowną córeczkę, myślałam, że moje życie w końcu się ustabilizowało. Posiadając wspaniałą córkę, kochanego męża, satysfakcjonującą pracę, piękne mieszkanie – niczego mi nie brakowało.

Niestety w listopadzie 2021r. czułam, że coś niedobrego dzieje się z moją piersią. Na wszelki wypadek zrobiłam USG, wszystko wydawało się być w porządku, lekarz mnie uspokoił. Niedługo potem nadszedł czas pandemii. Mój spokój nie trwał długo, ponieważ pewnego dnia zauważyłam, że mam powiększone węzły chłonne. Natychmiast zrobiłam biopsję, która wykazała obecność komórek rakowych. Rozpoczęłam intensywną diagnostykę trwającą całe wakacje. Przeszłam chemioterapię, operację oraz radioterapię.

Po tym bardzo trudnym czasie kiedy byłam już pewna, że leczenie się zakończyło, okazało się, że chemioterapia nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Czekał mnie kolejny cykl połączony tym razem z immunoterapią.

W obecnej chwili mój organizm jest wycieńczony leczeniem. Muszę przyjmować suplementy i dodatkowe leki, aby wyniki badań krwi umożliwiały kontynuację leczenia. Dodatkowo korzystam z prywatnych wizyt u specjalistów, odpowiednio dobranej diety, wykonuję mnóstwo badań, dojeżdżam do placówki medycznej oddalonej 200 km od mojego miejsca zamieszkania średnio raz w tygodniu. Powyższe działania pochłaniają ogromne koszty przekraczające mój domowy budżet. Do tej pory korzystałam z oszczędności, które wyczerpały się.

Mój wróg jest bardzo agresywny (rak piersi HER2 3+). Wierzę jednak, że pokonam go  aby być jak najdłużej przy mojej córeczce, by móc z nią odrabiać lekcje, spędzać czas wolny, jeździć na wycieczki, pokazywać nowe miejsca. Marzę o tym, by wrócił czas sprzed choroby. Tak bardzo chcę patrzeć jak dorasta moje dziecko, pragnę wprowadzić ją w dorosłe życie. Ona i mąż są moimi motywatorami do tej trudnej walki.

Proszę pomóż mi. Dziękuję.

Dane do przelewu

Skorzystaj z programu do rozliczenia podatku