
Lista podopiecznych fundacji


Girls power: leczymy Terenię z raka!
Wyruszyłyśmy na szaloną misję dostawania się na niemożliwe do zorganizowania wizyty i szukania kontaktów do niedostępnych specjalistów.
Efekt: celowana chemioterapia, która początkowo przynosiła dobre rezultaty.

Zachłannie pragnę żyć
Słysząc diagnozę „rak” w jednej chwili tracisz kontrolę nad własnym życiem. Nie jestem wyjątkiem. Zachłannie pragnę żyć, walczę z chorobą i nie zamierzam przegrać. Wasze wsparcie jest dla mnie bardzo cenne. Dziękuję Wam z całego serca.

Chcę znów robić plany na przyszłość!
Trudno mi przyznać, że nie jestem już samowystarczalna, ale przyjmuję tę lekcję z pokorą i wołam do świata: potrzebuję pomocy! Bo bardzo chcę żyć, bardzo chcę, by moja 14-letnia córka miała przy sobie mamę, zdrową i radosną. Chcę znów robić plany na przyszłość, patrzeć jak moja nastolatka staje się dorosła.

Wiele lat walczyłem o życie innych, teraz muszę zawalczyć o swoje
Do tej pory walczyłem o zdrowie i życie innych w pożarach oraz wypadkach. Teraz przyszło mi się zmagać z jednym z najbardziej niebezpiecznych nowotworów mózgu. Muszę, więc dziś zawalczyć o siebie i o powrót do normalnego, zdrowego życia.

Nie chcę bezczynnie czekać!
Konsylium zadecydowało o radioterapii, ale nie zostałam na nią zakwalifikowana. Przede mną kosztowna diagnostyka i leczenie prywatne, żeby przebadać całe ciało i sprawdzić czy rak nie rozsiał się dalej. Potrzebuję też pilnej rehabilitacji, żeby ratować mój kręgosłup… Bez Waszego wsparcia, nie będę mogła sobie na nią pozwolić.

Choroba uczy mnie, że każdy dzień jest ważny
W grudniu 2022 roku okazało się, że jestem chory na szpiczaka plazmocytowego mnogiego. Od stycznia rozpoczęła się moja walka z chorobą. Pierwsza wiadomość o nowotworze zbiła mnie z nóg i spowodowała załamanie, ale wsparcie żony i córki pozwoliło mi spojrzeć na życie inaczej.

Moja córka ma 10 lat, chcę zobaczyć jak dorasta
Moja historia to opowieść o nadziei i codziennym dążeniu do zdrowia. W 2024 roku dowiedziałam się, że mam raka jajnika z przerzutami, co całkowicie zmieniło moje życie. Mimo wielu trudnych chwil staram się cieszyć z drobnych rzeczy – śmiechu moich dzieci czy piękna przyrody. Moim największym pragnieniem jest być przy córce, która dorasta, i wspierać ją w trudnych momentach. Choć czeka mnie jeszcze wiele wyzwań, nie tracę nadziei.

Otrzymałam szansę na wyleczenie raka, jednak wiąże się ona z ogromnymi kosztami
Zachorowałam na raka esicy z przerzutami do wątroby, w trzecim stadium. W Polsce nie chciano podjąć się operacji, jednak mam taką szansę we Francji. Państwa pomoc otworzy mi drzwi do całkowitego wyleczenia.

Tak bardzo chcę żyć jak najdłużej dla moich dzieci
Od 2016 roku żyję z nowotworem w IV stadium. Kiedy usłyszałam diagnozę, lekarze dawali mi zaledwie 3–6 miesięcy życia. Minęło już wiele lat. Nadal żyję, mogę chodzić, funkcjonować i być przy swoich dzieciach.