Sylwia Dynak
Mam na imię Sylwia, mam 43 lata i jestem mamą dwójki dzieci. Po dwóch operacjach mózgu usłyszałam diagnozę glejaka III stopnia i obecnie przechodzę chemioterapię oraz kosztowne leczenie wspomagające. Marzę o powrocie do zdrowia, codzienności i czasu spędzanego z moimi dziećmi, dlatego proszę o pomoc i wsparcie.
Zbiórka na:
nierefundowane leki, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie
3 080,00 zł z 40 000,00 zł
Data publikacji zbiórki
30-06-2026
Pozostało na subkoncie
3080,00 zł
Zrefundowane wydatki
-
Wybierz kwotę darowizny
Moja historia
Marzenie:
Mam na imię Sylwia. Mam 43 lata i jestem mamą dwójki dzieci.
Jeszcze niedawno żyłam zwyczajnie – pracowałam, śmiałam się, chodziłam po górach i z radością patrzyłam w przyszłość swoją oraz moich dzieci.
W 2024 roku mój świat przewrócił się do góry nogami. Objawy, które uważałam za zwykłe przemęczenie – bóle głowy i nagłe spadki sił – okazały się początkiem trudnej drogi, która była przede mną.
Wymarzony urlop zamiast odpoczynku zamienił się w koszmar. Podczas wyjazdu doznałam napadów padaczkowych i trafiłam do szpitala. Przez tydzień przechodziłam liczne badania i konsultacje. Diagnoza wskazywała na uszkodzenie prawego płata czołowego oraz padaczkę. Kolejne badania, w tym spektroskopia wykonana w znieczuleniu miejscowym i pobranie wycinka do badań, nie pozostawiały wiele nadziei.
Towarzyszyły mi niepewność, obawy i oczekiwanie na wynik, który niestety potwierdził najgorsze przypuszczenia – glejak II stopnia.
Konieczna była wielogodzinna operacja mózgu. Po zabiegu pojawiły się powikłania, długi pobyt w szpitalu, niedowład lewostronny oraz problemy z koordynacją ruchową. Wydawało mi się wtedy, że nie poradzę sobie z tym wszystkim, jednak prywatna rehabilitacja pozwoliła mi stopniowo odzyskiwać sprawność ręki i nogi oraz wracać do codziennego funkcjonowania, choć nie jest ono już takie jak przed diagnozą.
Starałam się żyć jak najbardziej normalnie dla moich dzieci, aby nie musiały każdego dnia patrzeć na cierpienie swojej mamy.
Wszystko wskazywało na to, że moje życie zaczyna wracać na właściwe tory. Niestety, spokój nie trwał długo. Po dziewięciu miesiącach, kolejnych badaniach i konsultacjach okazało się, że konieczna jest następna operacja. Strach i obawy związane z kolejnym zabiegiem były ogromne.
W 2025 roku ponownie przeszłam wielogodzinną operację. Tym razem diagnoza była jeszcze trudniejsza – glejak III stopnia, nowotwór złośliwy. Pojawiły się myśli, że nie ma już dla mnie nadziei. Jednak świadomość, że mam wspaniałe dzieci i że chcę być przy nich jak najdłużej, dała mi siłę, by iść dalej.
Niestety, to nie był koniec trudności. Kolejne konsultacje i badania wykazały problemy z jelitami, które stały się dodatkową przeszkodą w leczeniu. Nie mam pełnej osłony jelitowej i muszę przyjmować specjalistyczne leki sprowadzane z Francji. Są one bardzo kosztowne, ale pomagają mi łagodniej przechodzić chemioterapię, która niestety bardzo obciąża mój organizm.
Jestem już po radioterapii, którą udało mi się przejść stosunkowo łagodnie dzięki prywatnie finansowanemu leczeniu wspomagającemu. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii. Są dni szczególnie trudne, kiedy brakuje mi sił nawet na to, by wstać z łóżka. W takich chwilach leczenie wspomagające pomaga mi lepiej znosić chemioterapię i daje energię potrzebną do codziennego funkcjonowania.
Marzę o powrocie do zdrowia, do normalnego funkcjonowania, do radości życia i do górskich szlaków, które zawsze były moją pasją. Niestety diagnoza guza mózgu, padaczka oraz długotrwałe leczenie bardzo utrudniają mi realizację tych marzeń.
Dlatego zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc i wsparcie. Każda wpłata przybliża mnie do dalszego leczenia, rehabilitacji i większej szansy na odzyskanie sprawności oraz czasu z moimi dziećmi.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo i okazane wsparcie.