Agata Sadło
Mam na imię Agata, mam 39 lat i każdego dnia stawiam czoła nowotworowi, by być jak najdłużej mamą dla moich córek – Kornelii i Marysi. Leczenie daje nadzieję, ale wiąże się z ogromnymi kosztami – proszę o Wasze wsparcie.
Zbiórka na:
rehabilitację, leki, suplementy, badania
32 910,00 zł z 30 000,00 zł
Data publikacji zbiórki
30-06-2025
Pozostało na subkoncie
24356,47 zł
Zrefundowane wydatki
8553,53 zł
Wybierz kwotę darowizny
Moja historia
Aktualizacje:
Aktualizacja z dnia 04.03.2026
Cześć!
Na początku chciałabym gorąco podziękować wszystkim, którzy mnie wsparli! Zgromadzone środki umożliwiły mi kontynuowanie procesu zdrowienia – zarówno tego fizycznego (fizjoterapia, leki) jak i psychicznego. Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna! Każda wpłata dokonana przez Was, nawet ta najmniejsza, dała mi dużego kopa pozytywnej energii! ❤
Aktualnie mój stan jest stabilny, chociaż jestem pod stałą opieką wielu specjalistów. Ostatni wynik tomografu jest super. Wątroba daje radę pomimo tego, że zamienia się w wapniaka. Chemia rozbiła ogniska rakowe, ponoć już ich nie widać. Co 3 tygodnie stawiam się na chemioterapii dziennej w Szpitalu Morskim w Gdyni Redłowie. Otrzymuję tam Enhertu. Lek, który ma świetne działanie przeciwnowotworowe. Niestety wywołuje też szereg działań niepożądanych. Jestem w trakcie rehabilitacji. Pani Marlena potrafi wspaniale odprowadzać limfę z okolic mojej zoperowanej piersi. Wymagam konsultacji okulistycznej. Wróciłam do pracy ale bywa ciężko. Często budzę się wyczerpana, bez sił. Mam obniżoną odporność. Łatwo łapię infekcje.
Ale! Dzięki Waszej pomocy udało mi się przejść proces żałoby po beztroskim życiu sprzed diagnozy i zrobić naprawdę duże kroki w kierunku akceptacji sytuacji, w której się znajduję. To wyzwoliło we mnie szaloną chęć życia, a w połączeniu ze specjalistycznym leczeniem – umożliwiło przeżywanie niezapomnianych przygód i tworzenie cudownych wspomnień z mężem, córkami i przyjaciółmi za co bardzo, bardzo dziękuję!
A że chciałabym móc dalej tak fajnie zdrowieć przez kolejny rok – zwracam się do was z prośbą o wsparcie. Pomożecie? ❤
Marzenie:
Mam na imię Agata i żyję z rozsianym rakiem piersi. Pomóż mi być jak najdłużej mamą ❤️
W 2019 roku, mając 33 lata, wyczułam u siebie zmianę w piersi. Miałam wtedy dwie malutkie córki – Kornelia miała 5 lat, a Marysia zaledwie 2. Usłyszałam diagnozę – nowotwór złośliwy piersi. Świat się zatrzymał. Zaczęłam leczenie – chemioterapia, mastektomia z rekonstrukcją. W 2021 wróciłam do pracy i życia. Myślałam, że choroba jest już za mną.
Ale w 2023 roku wszystko się zmieniło. Nowe zmiany w wątrobie, płyn w osierdziu zagrażający życiu. Od tego momentu nie żyję już „po raku”. Jestem pacjentką paliatywną – leczoną, by przedłużyć życie i jak najdłużej zachować jego jakość. Czas od tamtej diagnozy to nieustanna czujność, badania, zmieniające się terapie, skutki uboczne i ściganie się z czasem.
Zdecydowałam się na profilaktyczne usunięcie jajników. Leczenie zatrzymało rozwój choroby, ale bardzo obciążyło mój organizm – połowa mojej wątroby jest objęta marskością. Potrzebuję opieki wielu specjalistów: hepatologa, neurologa, dietetyka, psychologa. Potrzebuję rehabilitacji, leków i suplementów, które często nie są refundowane. Co 3 tygodnie otrzymuję wlew z lekiem mającym zatrzymać chorobę. Ostatni tomograf pokazał, że zmiany na wątrobie zaczęły znów rosnąć. Onkolog natychmiast zmieniła leczenie – czekamy, czy nowy lek zadziała.
Od półtora roku nie mogę wrócić do pracy. Leczenie to nie tylko ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny, ale też koszt, z którym coraz trudniej jest mi sobie radzić. Dlatego proszę Was o pomoc.
Chciałabym po prostu żyć. Dla siebie. Dla moich córek. Być przy nich, gdy dorastają. Cieszyć się zwyczajnymi dniami. Nie chcę, by choroba mi to odebrała.
Wasze wsparcie pozwoli mi zapewnić sobie opiekę, leczenie i nadzieję, że będzie więcej wspólnych chwil – bez bólu, bez strachu, z oddechem. Bez Was będzie mi trudniej. I o wiele smutniej.
Czy mogę prosić Was o wsparcie? 🖤