Michał Zdziński
Moje życie zmieniło się w 2019 roku, gdy zdiagnozowano u mnie glejaka mózgu. Po latach leczenia choroba wróciła i dziś potrzebuję wsparcia, aby móc skorzystać z immunoterapii w Niemczech. Każda pomoc i udostępnienie mają dla mnie ogromne znaczenie.
Zbiórka na:
nierefundowane leczenie za granicą, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie, leki
24 514,60 zł z 500 000,00 zł
Data publikacji zbiórki
27-03-2026
Pozostało na subkoncie
9449,60 zł
Zrefundowane wydatki
15065,00 zł
Wybierz kwotę darowizny
Moja historia
Marzenie:
Cześć, mam na imię Michał. Mam 33 lata i jestem szczęśliwym mężem. Miałem ogromne szczęście poznać swoją drugą połówkę jeszcze w liceum. Od tamtej pory tworzymy duet, który trwa do dziś.
Pochodzę z Nowej Huty i od zawsze moją pasją była piłka nożna. Jednak rok 2019 całkowicie odmienił moje życie.
Zaczęło się niewinnie, od braku czucia w opuszkach palców prawej ręki. 14 stycznia 2019 roku przeszedłem planowy zabieg na cieśń nadgarstka. Operacja trwała zaledwie 20 minut i technicznie zakończyła się sukcesem, jednak problem nie ustąpił. Zostałem skierowany do neurologa, który zlecił rezonans głowy.
24 stycznia wykonałem badanie. Tego samego dnia otrzymałem telefon z prośbą o pilne odebranie wyników. Diagnoza była druzgocąca, torbielowaty guz lewej półkuli mózgu o wymiarach 59 x 56 x 52 mm. W jednej chwili wszystko się zatrzymało.
Następnego dnia spotkałem się z neurochirurgiem, operacja była konieczna. Biopsja wykazała glejaka, gwiaździaka rozlanego II stopnia złośliwości. Pomyślałem wtedy, że mimo wszystko są jeszcze możliwości leczenia i jest nadzieja.
Zgodnie z zaleceniami lekarzy rozpocząłem leczenie, radioterapię protonową oraz chemioterapię PCV. Wróciłem do pracy, do aktywności i stopniowo odzyskiwałem formę. Dbałem o dietę, sen i ogólną kondycję organizmu. Przez kilka lat wszystko układało się dobrze.
Niestety w kwietniu 2024 roku kontrolny rezonans wykazał wznowę, guz zaczął ponownie rosnąć. Choroba wróciła w najmniej oczekiwanym momencie.
W marcu 2025 roku ponownie trafiłem do tego samego neurochirurga i do tego samego szpitala. Tym razem wiedziałem już, że czeka mnie trudna droga. Mój stan fizyczny i psychiczny stopniowo się pogarszał, słabła prawa ręka i noga, pojawiały się napady padaczkowe, a także lęk i depresja.
Wówczas podjąłem decyzję o drugiej operacji. Po jej przeprowadzeniu nie byłem w stanie chodzić, trafiłem na wózek. Cała prawa strona mojego ciała była sparaliżowana, ciężka i obca.
Rehabilitacja była najtrudniejszym doświadczeniem w moim życiu, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Trafiłem jednak na wspaniałych specjalistów i ludzi, którzy pomogli mi odzyskać sprawność. Po dwóch miesiącach intensywnej pracy opuściłem szpital, poruszając się o kiju, ale z uśmiechem i nadzieją.
W czerwcu rozpocząłem chemioterapię. Tym razem nowotwór okazał się bardziej agresywny, glejak przeszedł w III stopień złośliwości.
Niestety, dwa miesiące po zakończeniu leczenia mój stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Wszystko, co wypracowałem w trakcie rehabilitacji, zostało mi odebrane w ciągu kilku dni. Ponownie trafiłem do szpitala. Tym razem guz jest nieoperacyjny.
Obecnie przechodzę kolejną chemioterapię, która pozwoliła ustabilizować mój stan. Niestety to leczenie może jedynie spowolnić chorobę, nie daje szansy na jej całkowite wyleczenie.
Nie chcę się poddawać. Dlatego skontaktowałem się z kliniką w Niemczech, która oferuje immunoterapię, terapię dającą nadzieję. Niestety koszty takiego leczenia są bardzo wysokie.
Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić o pomoc.
Każda wpłata lub udostępnienie zbiórki ma dla mnie ogromne znaczenie.
Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia.
