Małgorzata Wielgosz 631

Kwota widoczna na tej stronie to suma środków pochodzących z darowizn przekazanych za pośrednictwem Siepomaga oraz Fundacji Onkologicznej Rakiety.

Zbiórka na:

suplementy, leki, dojazdy na leczenie, dietę, leczenie wspomagające, rehabilitację

102 189,40 zł z 180 000,00 zł

56.771888888889%

Data publikacji zbiórki

22-02-2024

Pozostało na subkoncie

1572,64 zł

Zrefundowane wydatki

100616,76 zł

Wybierz kwotę darowizny

Udostępnij zbiórkę

Moja historia

Aktualizacje:

Aktualizacja z dnia 04.09.2026

Mam jedno najważniejsze marzenie – wychować Anię, Bogusia i Zosię oraz zapewnić im spokojne, bezpieczne życie i umożliwić ukończenie wymarzonych szkół.

Choruje na szybko rozwijający się nowotwór złośliwy piersi. Za mną intensywna chemioterapia, pięć operacji (ostatnia w grudniu 2025) i rehabilitacja. Skutki leczenia nadal wpływają na moją codzienność, a organizm potrzebuje dalszego wsparcia i czasu na odzyskanie sił.
 
Niestety po ostatniej operacji okazało się że zmiana, która miała być przez chirurga wycięta, została. Dlatego czeka mnie kolejna operacja w niedalekim czasie. Ze względu na specyficzne obciążenie genetyczne muszę robić wszelkie badania kontrolne co 3-4 miesiące. Nie chodzi w moim przypadku tylko o przeżuty ale też o możliwość pojawienia się innego nowotworu. Dlatego diagnostyka jest tu bardzo ważna i konieczna.
 
Samotnie wychowuje troje dzieci. Chce być dla nich wsparciem jak najdłużej. Przez lata próbowałam odbudować dla nich poczucie stabilizacji. W ostatnim czasie przeprowadziłam się w swoje rodzinne strony, aby być bliżej swojej rodziny i aby zapewnić większe wsparcie swoim dzieciom. Marzyłam o przeprowadzce na Mazury, niewielkim domu, własnym zielniku i pomaganiu innym. Diagnoza sprawiła, że te plany musiały zaczekać, ale jestem kobietą, która ma pragnienie życia i zbiera siły by budować wokół siebie lepszy świat...
 
Dziś potrzebuje pomocy w pokryciu kosztów leków, suplementów, rehabilitacji, leczenia wspomagającego, odpowiedniej diety oraz dojazdów na leczenie.
Przy potrzebach trojga dzieci nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć wszystkich wydatków.
 
Zawsze starałam sobie sama radzić, teraz to Wy możecie być obok mnie - i za to Wam dziękuję.
 
Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma znaczenie.
Jeśli nie możesz pomóc finansowo - udostępnij zbiórkę.
W ten sposób również możesz realnie wesprzeć mnie i moje dzieci.


Aktualizacja z dnia 22.01.2025

Miniony rok był dla mnie niezwykle trudny – agresywna chemia, dwie operacje, rehabilitacja. Wszystko to wymagało ode mnie ogromnej siły. Mimo tych trudności, wchodząc w nowy rok, mam więcej nadziei. Wierzę, że choroba się wyciszy, a ja odzyskam więcej czasu i energii, by wrócić do równowagi.

Ten czas przeżyłam w ciągłym lęku – o siebie i o moje dzieci. Jednak sposób, w jaki rodzina, przyjaciele, Fundacja i zupełnie obcy ludzie ofiarowywali mi swoją pomoc, dodawał mi skrzydeł, szczególnie w chwilach zwątpienia.

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO, CO OD WAS OTRZYMAŁAM!
Za każde wsparcie – finansowe, duchowe, a także za pomoc w codziennych, trudnych sytuacjach. Dzięki Wam i dzięki Bogu, którego cały czas trzymam się blisko, udało nam się przetrwać ten rok.

W lutym czeka mnie kolejna operacja, a w marcu następna. Skutki chemioterapii i operacji są dla mnie wyzwaniem, ale rehabilitacja i leczenie wspomagające pozwalają mi wierzyć, że codzienność stanie się łatwiejsza. Mam nadzieję, że wkrótce to ja będę mogła pomagać innym.

Moje dzieci są dla mnie największą motywacją. Mimo choroby staram się być obecna w ich życiu i wspierać je w codziennych sprawach. Wiem, że jestem im potrzebna, dlatego moja wola życia jest silniejsza niż wszystko inne.



Marzenie:

W styczniu tego roku podczas badań kontrolnych dowiedziałam się, że mam guza w piersi. Dzięki przyjaciołom udało mi się już na drugi dzień dostać do onkologa, który bardzo szybko pokierował mnie na kolejne badania. Usłyszałam diagnozę: nowotwór złośliwy naciekający z tendencją do szybkiego rozrostu. Natychmiastowo podjęto decyzję o wdrożeniu leczenia, gdyż guz powiększył się od biopsji o około 2 cm. Pierwszą chemię podaną miałam 16.02, kolejne co dwa tygodnie, po świętach wielkanocnych 12 podań co tydzień. Po cyklu chemii planowana jest operacja usunięcia całej piersi z węzłami, które też są zajęte. Nie mogę jeść, palą mnie jelita i żołądek, jestem bardzo osłabiona, a to dopiero początek leczenia. Przed diagnozą onkologiczną przez 1,5 roku leczyłam się na boreliozę, przez co mój organizm jest dodatkowo mocno osłabiony.

Cała ta sytuacja jest dla mnie bardzo trudna jeszcze z jednego powodu: po latach uwolniłam się z toksycznego małżeństwa i sama wychowuje trójkę dzieci. Choroba mocno mną zachwiała po trudnych doświadczeniach, które przeszliśmy. Naszym marzeniem było wyprowadzić się do mojej rodziny na Mazurach, zbudować tam mały domek, zacząć żyć na nowo. I nagle wszystko się zawaliło. Prawie trzy lata ciężkiej pracy, aby dać poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa dzieciom, terapie, wsparcie przyjaciół i teraz znowu wszystko jest na krawędzi. Niestety też moja przeszłość wciąż do mnie wraca, co dodatkowo wywołuje ogromny stres i na pewno nie pomaga w procesie zdrowienia.

Nie poradzę sobie bez pomocy, choć trudno mi to przyznać, ponieważ zawsze starałam się dawać radę sama. Przy trójce dzieci i ich potrzebach, niestety nie stać mnie na leczenie wspomagające, wzmacniające organizm pomiędzy kolejnymi cyklami chemioterapii.

Moim największym marzeniem jest wychować moje dzieci Anię, Bogusia i Zosię na mądrych i odważnych ludzi, którzy będą szanować każdego człowieka i kochać życie. Chciałabym zbudować mały domek, założyć zielnik i pomagać ludziom, bo taki miałam plan dwa lata temu, gdy kończyłam dodatkowe studia z fitoterapii i zielarstwa i próbowałam odbudować zdrowie i życie swoje oraz dzieci.

Dane do przelewu

Skorzystaj z programu do rozliczenia podatku