Magdalena Błaszczyk

Marzę, żeby znów się śmiać, cieszyć się każdym nowym dniem, odwiedzić jeszcze wiele miejsc, patrzeć jak wschodzi i zachodzi słońce. Mam dwójkę wspaniałych dzieci i cudowną Rodzinę, dla której chciałabym żyć. Zbieram środki na specjalistyczne leczenie za granicą, bo nie ma dla mnie dostępnego leczenia w Polsce.

Zbiórka na:

leczenie specjalistyczne za granicą

33 663,40 zł z 277 000,00 zł

12.15285198556%

Data publikacji zbiórki

27-04-2026

Pozostało na subkoncie

2052,00 zł

Zrefundowane wydatki

31611,40 zł

Wybierz kwotę darowizny

Udostępnij zbiórkę

Moja historia

Aktualizacje:

Aktualizacja z dnia 19.08.2026

Ostatnie miesiące były dla mnie i mojej rodziny niezwykle intensywne. Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się rozpocząć leczenie w zagranicznej klinice. Pierwszy z zaplanowanych etapów terapii był wyczerpujący, ale jednocześnie dający nadzieję.

Po powrocie do Polski stan mojego zdrowia niestety pogorszył się - obniżenie odporności doprowadziło u mnie do przedłużającej się infekcji i gorączki. W ostatnich dniach spadła kolejna, trudna do przyjęcia wiadomość - rak zajął płuca i kości.  

Nie poddaję się jednak – mam dla kogo żyć i zrobię, co w mojej mocy, by spędzić jak najwięcej chwil z moimi bliskimi. Moją ostatnią nadzieją są kolejne cykle leczenia za granicą.

Tamtejsi onkolodzy przygotowali specjalny plan terapii, dopasowany do mojego rodzaju nowotworu. Spersonalizowane, celowane leczenie to ogromna szansa na wyjście z choroby. Chcę ją wykorzystać najlepiej, jak się da.  

 
Teraz przewidywane leczenie stało się jeszcze bardziej skomplikowane i kosztowne - nowoczesne metody proponowane przez lekarzy mają zatrzymać nie tylko chorobę podstawową, ale również liczne przerzuty. 22 sierpnia powinnam zacząć kolejny cykl terapii, a zegar tyka.

Zagraniczne leczenie to dla mnie ostatnia deska ratunku, wiąże się jednak z potężnymi kosztami, liczonymi w dziesiątkach czy wręcz setkach tysięcy złotych. Bez wsparcia finansowego moja droga do zdrowia zakończy się przedwcześnie.

Każde, nawet najmniejsze wsparcie, jest teraz na wagę złota. Proszę, pomóżcie mi wykorzystać szansę na powrót do zdrowia. Dla mnie, dla moich dzieci, dla wszystkich moich bliskich.

Dziękuję Wam za dotychczasową pomoc i każde dobre słowo!


Marzenie:

Pod koniec marca ubiegłego roku wyczułam w okolicy żołądka bardzo duże zgrubienie. Starałam się uspokoić, ale wyczuwałam, że to guz. Po badaniu USG lekarz przekazał, że jest ognisko zapalne wielkości 6,5 cm. Nawet nie skojarzyłam tego z rakiem, uważałam, że jest to jakiś stan zapalny. Byłam zdezorientowana, zaskoczona i chyba nie do końca rozumiałam, co się dzieje. Lekarz rodziny uspokajał, podkreślając jednak, że konieczna jest dalsza diagnostyka u lekarza onkologa.

Wyniki badań przyszły pod koniec maja i potwierdziły najgorsze obawy – rak dróg żółciowych i przerzuty do wątroby. Mój świat się zawalił, nie umiałam myśleć, spać, jeść. Nie wierzyłam w to, co się dzieje. Byłam pewna, że za chwilę się obudzę i okaże się, że to był tylko straszny sen. Kazano mi czekać na telefon od koordynatora lekarza onkologa celem umówienia wizyty. W międzyczasie odbyło się konsylium lekarskie, na którym usłyszałam, że przeszczep byłby najlepszym rozwiązaniem. 

Konsultowałam się również w szpitalu w Gliwicach, w Radomiu. Po wykluczeniu przerzutów z trzustki, piersi byłam odrobinę spokojniejsza, ale wciąż nie wiedziałam, co przede mną. Pod koniec sierpnia 2025 r. zaczęłam pierwszą chemioterapię. Przed chemioterapią podjęłam stosowną dietę i suplementację, aby wzmocnić organizm, szczególnie układ odpornościowego i jelita. Podczas chemioterapii nie czułam się źle, dobrze ją znosiłam, obawiałam się, że będzie gorzej. Myślę, że to zasługa podjętych i wdrożonych przeze mnie działań przed chemioterapią. Chemioterapii jednak nie mogę kontynuować w Polsce z powodu stopnia zajęcia wątroby przez zmiany nowotworowe.

Obecnie nie korzystam z leczenia na NFZ. Szukam sama ratunku dla siebie, kontaktuję się z różnymi lekarzami, szukam jeszcze szansy na leczenie i tej nadziei, która pozwoli mi jeszcze podjąć leczenie i żyć. Znalazłam klinikę onkologiczną za granicą, która podjęła się mojego leczenia. Na obecnym etapie planowane jest wdrożenie nowego protokołu leczenia, który obejmie nową chemioterapię wspomaganą metabolicznie, hipertermię, tlenoterapię hiperbaryczną i wspomagające infuzje wraz z lekami doustnymi (suplementami i lekami o innym zastosowaniu) oraz dietę ułożoną stosownie do stanu zdrowia.

Koszt leczenia za granicą obejmujący 10 intensywnych cykli leczenia wraz z biletami lotniczymi, wyżywieniem i pobytem to 277.700 PLN, co znacznie przewyższa możliwości finansowe moje i mojej rodziny.

Mam dwójkę wspaniałych dzieci i cudowną Rodzinę dla których chciałabym żyć. Jesteśmy wszyscy bardzo zżyci, zawsze możemy na siebie liczyć. Marzę, żeby znów się śmiać, cieszyć się każdym nowym dniem, który teraz doceniam jeszcze mocniej. Zawsze dużo podróżowałam i byłam aktywna fizycznie, chciałabym wrócić do sportu i odwiedzić jeszcze wiele miejsc, patrzeć jak wschodzi i zachodzi słońce, ale przede wszystkim chcę żyć.

Dane do przelewu

Skorzystaj z programu do rozliczenia podatku