Kazimierz Szpot

Chciałbym w końcu złapać oddech, obudzić się z myślą, że jestem bezpieczny, poza zasięgiem bólu i choroby. - Kazimierz Szpot

Zbiórka na:

leczenie wspomagające, leki, suplementy

2 091,83 zł z 50 000,00 zł

4.18366%

Data publikacji zbiórki

20-01-2022

Pozostało na subkoncie

100,00 zł

Zrefundowane wydatki

1991,83 zł

Wybierz kwotę darowizny

Udostępnij zbiórkę

Moja historia

Aktualizacje:

Aktualizacja z dnia 08.04.2026

Obecnie czuję się bardzo źle. Jestem niezwykle osłabiony i obolały, większość czasu spędzam leżąc, podłączony do koncentratora tlenu. Również mój stan psychiczny znacznie się pogorszył. Od ostatniej aktualizacji niestety nie nastąpiła poprawa, wręcz przeciwnie, mój stan zdrowia się pogorszył.

Moja codzienność to głównie leżenie i oczekiwanie na wizyty pielęgniarki. Od czasu do czasu próbuję zająć myśli, słuchając radia lub oglądając telewizję.

Ze względu na pogorszenie stanu zdrowia lekarze zdecydowali o odstąpieniu od chemioterapii. W najbliższym czasie czekają mnie jeszcze dwa badania rezonansu magnetycznego.

Największym obciążeniem finansowym pozostają dla mnie leki, specjalistyczne odżywianie oraz dojazdy do szpitali.

Z całego serca chciałbym podziękować wszystkim Darczyńcom za każdą okazaną pomoc, wsparcie i dobre słowo. To dla mnie ogromnie ważne.



Aktualizacja z dnia 01.12.2025

Od ostatniej aktualizacji w mojej zbiórce wiele się zmieniło – niestety na gorsze. Fizycznie czuję się bardzo źle. Jestem bardzo osłabiony, mam trudności z mówieniem, poruszam się wyłącznie na wózku inwalidzkim, w czym pomaga mi moja żona, która jest moim jedynym opiekunem. Nie mamy dzieci, a jedynym źródłem naszego utrzymania jest zasiłek w wysokości 1200 zł miesięcznie.

Mój stan zdrowia uległ poważnemu pogorszeniu po usunięciu lewej nerki. Pojawił się nowotwór złośliwy układu oddechowego i pokarmowego, a także przerzuty do kości. Dni spędzam głównie w łóżku, bo choroba nie pozwala mi długo siedzieć. W ostatnim czasie konieczne było również ściąganie wody z płuc.

Przechodzę hormonoterapię – zastrzyk co sześć miesięcy z powodu raka prostaty – i mimo że reaguję na leczenie nieźle, to głównie dlatego, że z bólem po prostu nauczyłem się żyć. Rehabilitacja w obecnym stanie jest dla mnie prawie niemożliwa i na razie jej nie prowadzę.

W domu korzystam z wypożyczonego koncentratora tlenu, co generuje bardzo duże koszty – zarówno samego wypożyczenia, jak i rachunków za prąd. Ogromnym obciążeniem są także leki i środki pielęgnacyjne, których potrzebuję na co dzień.

Psychicznie bywa różnie, ale największą siłą i radością jest dla mnie moja żona, która jest przy mnie 24 godziny na dobę i dźwiga ze mną każdy dzień tej choroby.

Chciałbym z całego serca podziękować za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde słowo wsparcia. To dzięki Wam mogę walczyć dalej i nie poddawać się mimo ciągle postępującej choroby.

Dziękuję, że jesteście.



Marzenie:

W życiu spodziewałem się wszystkiego – z wyjątkiem nowotworu. W 2017 roku życie zrobiło mi najgorszą z możliwych niespodzianek, kiedy zgłaszając się do lekarza z bólem brzucha i nerek,  dowiedziałem się, że choruję na nowotwór złośliwy nerki. Ta informacja zmieniła wszystko. Moje życie w jednej chwili zmieniło, by już nigdy nie powrócić do przed chorobowej beztroski.

Od razu rozpocząłem leczenie w Gnieźnie przeplatane z licznymi konsultacjami ze specjalistami w Poznaniu. Leki, dojazdy, ból – moje życie zaczęło przypominać koszmar, którego nie byłbym sobie w stanie nawet wyobrazić. Spędzałem kolejne godziny w szpitalach, marząc o tym by w końcu wrócić do domu i odciąć się od wszystkich nieszczęść, które spadały na mnie jedno po drugim.

Po jakimś czasie konieczne było usunięcie nerki. Zacząłem nawet wierzyć, że ten krok, chociaż ryzykowny i przerażający, w końcu zakończy moją karkołomną przeprawę w walce z chorobą. Niestety, myliłem się. Po krótkim czasie, zmiany pojawiły się również na drugiej nerce. Co więcej, w 2018 roku dowiedziałem się, że mój niechciany lokator nie tylko się nie wycofywał – wręcz przeciwnie, rozniósł się do tego stopnia, że od tego czasu musiałem również zmagać się z rakiem prostaty.

Tymczasem ból stawał się wręcz niemożliwy do wytrzymania. Po usunięciu nerki cierpiałem z powodu ciągłych bóli brzucha, kamienicy, pojawiły się nawet coraz widoczniejsze problemy z pamięcią. Czas pandemii był szczególnie trudnym okresem w moim leczeniu. Przez ograniczony dostęp do lekarzy czułem się odcięty od jakiejkolwiek pomocy i formy wsparcia.

Obecnie przyjmuję zastrzyki, które podtrzymują mnie przy życiu. Biorę również leki, które niestety są refundowane jedynie częściowo. Przeraża mnie myśl, że to właśnie od tych leków i od pieniędzy, które na nie przeznaczam, uzależnione jest moje życie.

Jestem zmęczony ciągłą walką, która wydaje się nie mieć końca. Chciałbym w końcu złapać oddech , obudzić się z myślą, że jestem bezpieczny, poza zasięgiem bólu i choroby. Nie mogę liczyć na cud i wiem, że czeka mnie jeszcze długa droga w tej nierównej walce. Proszę Was tylko o wsparcie finansowe, tak bym mógł wykorzystać wszystkie medyczne możliwości i nie musiał żyć w ciągłym strachu.

Dane do przelewu

Skorzystaj z programu do rozliczenia podatku