Justyna Kazała
Zdiagnozowano u mnie mięsaka z przerzutami do płuc, wątroby i tarczycy. Obecnie potrzebuję środków na dalszą diagnostykę, badania genetyczne, operację oraz leczenie, które mogą dać szansę na zatrzymanie rozwoju choroby. Każda wpłata i udostępnienie są dla mnie ogromnym wsparciem.
Zbiórka na:
nierefundowane leki, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie
32 985,80 zł z 163 000,00 zł
Data publikacji zbiórki
28-05-2026
Pozostało na subkoncie
50,00 zł
Zrefundowane wydatki
32935,80 zł
Wybierz kwotę darowizny
Moja historia
Marzenie:
O chorobie dowiedziałam się zupełnie przypadkiem. W czasie COVID-u trafiłam na SOR, gdzie wykonano mi RTG płuc. To właśnie wtedy lekarze zauważyli zmiany w płucach, wątrobie i tarczycy. Po dwóch biopsjach usłyszałam diagnozę – przerzuty mięsaka. Bardzo rzadkiego i podstępnego nowotworu.
Tamten moment zatrzymał moje życie. W głowie pojawiło się tylko jedno pytanie – ile czasu mi jeszcze zostało.
Jestem mamą czwórki dzieci. Jednego z moich synów już straciłam. Do dziś nie została wyjaśniona dokładna przyczyna jego śmierci. To była ogromna tragedia, po której bardzo długo próbowałam nauczyć się żyć na nowo. Kiedy w końcu zaczęłam odzyskiwać spokój i wydawało mi się, że życie powoli wraca do normalności, przyszło kolejne wyzwanie – choroba nowotworowa.
Lekarze sami mówią, że tak silny i przewlekły stres mógł mieć wpływ na rozwój choroby.
Dziś robię wszystko nie tylko dla siebie. Mam czteroletniego wnuka i bardzo chciałabym być przy nim, patrzeć, jak dorasta, usłyszeć jeszcze wiele razy, jak mówi do mnie „babciu”. Chciałabym mieć jeszcze trochę zwyczajnego życia – wspólnych chwil, rozmów, spacerów i czasu z rodziną.
Mimo choroby staram się funkcjonować normalnie. Wróciłam do pracy, bo daje mi ona poczucie normalności i pozwala choć na chwilę oderwać myśli od leczenia. Niestety ostatni tomograf pokazał, że guz w płucu zaczął szybko rosnąć. Dotychczasowe leczenie nie przynosi oczekiwanych efektów.
Podczas prywatnej konsultacji usłyszałam, że leczenie powinno zostać zmienione, a jeden z guzów prawdopodobnie kwalifikuje się do operacji, kolejne do radioterapii. Lekarz zalecił również specjalistyczne badania genetyczne, które mogą pomóc dobrać terapię celowaną. Koszt takich badań to około 25 tysięcy złotych.
Do tej pory większość kosztów związanych z chorobą pokrywaliśmy sami.
Miesięczne wydatki związane z leczeniem, badaniami, lekami, suplementami, dojazdami i specjalną dietą wynoszą obecnie około 10–12 tysięcy złotych. Dodatkowo co kilka miesięcy muszę wykonywać specjalistyczne badania komórek krążących i macierzystych, których koszt to kilka tysięcy złotych za jedno badanie.
Obecnie czekam na kwalifikację do operacji usunięcia guza z płuca. Przede mną kolejne badania, PET, dalsza diagnostyka oraz rehabilitacja po operacji. Chciałabym również skonsultować swoją dokumentację medyczną w klinice w Berlinie specjalizującej się w leczeniu mięsaków, aby mieć pewność, że wykorzystałam wszystkie możliwe szanse.
Mój mąż bardzo stara się udźwignąć koszty leczenia, ale widzę, jak bardzo jest już zmęczony i bezradny wobec wydatków, które cały czas rosną.
Moim największym marzeniem jest po prostu żyć. Móc budzić się rano bez strachu i mieć jeszcze czas dla swoich bliskich.
Wierzę, że z pomocą Boga i ludzi o dobrych sercach uda mi się odzyskać zdrowie.
Dlatego będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc, każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy zdecydują się mnie wesprzeć.