Eliza Oleszczuk

Diagnoza złośliwego raka żołądka 4 stopnia zmieniła moje życie w jednej chwili i zburzyła wszystkie plany. Proszę Cię o pomoc w walce z chorobą, abym miała szansę na wychowanie mojego 7-letniego synka.

Zbiórka na:

suplementy, rehabilitację, terapię wspomagającą, specjalistyczną dietę, konsultacje ze specjalistami, regenerację organizmu

63 894,10 zł z 150 000,00 zł

42.596066666667%

Data publikacji zbiórki

07-02-2025

Pozostało na subkoncie

63894,10 zł

Zrefundowane wydatki

-

Wybierz kwotę darowizny

Udostępnij zbiórkę

Moja historia

Aktualizacje:

Aktualizacja z dnia 16.01.2026

Przez wiele miesięcy udawało się trzymać chorobę w ryzach… niestety rak pokazał, jak ogromną trzeba mieć wobec niego pokorę. Leczenie stosowane od początku przestało działać, a choroba w krótkim czasie poczyniła ogromne postępy – wszystkie zmiany, które już były, powiększyły się, a dodatkowo pojawiło się kilkanaście nowych przerzutów, zajęty został kolejny organ… to tak, jakby drugi raz usłyszeć diagnozę – tylko jeszcze gorszą 💔
Potrzebna była natychmiastowa zmiana leczenia. 03.09.2025 przyjęłam pierwszą dawkę nowej terapii i wkroczyłam w kolejny etap walki. Nie ukrywam, że psychicznie jest to trudniejsze niż wcześniej… ale nie poddaję się! Mój uśmiech zawsze do Was wróci – choć teraz na chwilę przygasł 🥺
🙏 Dzięki Wam mogę walczyć na wielu frontach:
 • jestem w trakcie bardzo kosztownych badań genetycznych – być może coś wniosą, choć w tej chorobie nic nie jest pewne,
 • byłam na konsultacjach u najlepszych specjalistów w Polsce i za granicą – niestety, złotego środka nie znaleziono,
 • mogłam próbować dodatkowych, niestandardowych i bardzo drogich metod leczenia – mimo że nie przyniosły oczekiwanego efektu, dały mi szansę,
 • wciąż mogę przyjmować kosztowne leki wspierające odporność, suplementy, specjalne preparaty na wzmacnianie organizmu - myślę, że dzięki temu wciąż funkcjonuje,
 
Często słyszę, że nie wyglądam na chorą – a to ogromnie Wasza zasługa 🙏 Bo choć wiem, jak bardzo jestem chora, mogę wciąż funkcjonować i walczyć.
Teraz nadszedł czas kolejnych poszukiwań – nowych możliwości, które dadzą mi szansę, choć wciąż to błądzenie po omacku… zmienię też kilka rzeczy, które do tej pory stosowałam na inne…. Muszę próbować wszystkiego!
Proszę Was jeszcze o jedno – pomódlcie się, aby to nowe leczenie zadziałało 🙏
Bo tempo, jakie nabrał rak, zaskoczyło nawet lekarzy. To nie jedna czy dwie zmiany – to kilkanaście nowych przerzutów w kolejnym organie…
Dziękuję, że jesteście ze mną w tej drodze. Wasza pomoc to moja siła. 💚

Korzystam z różnych nierefundowanych terapii i form wsparcia zdrowotnego, które obejmują:
1. wlewy witaminowe, 
2. terapię w komorze normobarycznej, 
3. terapię wodorową,
5. prywatne wizyty u profesorów i lekarzy w kraju i za granicą, które nie są refundowane,
6. koszty dojazdów i ewentualnych noclegów związanych z leczeniem,
7. specjalistyczną dietę, która generuje dodatkowe koszty.
8. dodatkowe, nierefundowane badania, takie jak badania genetyczne czy specjalistyczne badania krwi

 



Marzenie:

Nazywam się Eliza, mam 37 lat i niedawno usłyszałam dramatyczną diagnozę – rak żołądka IV stadium z przerzutami. Pogodzenie się z tą rzeczywistością jest dla mnie wyjątkowo trudne, bo mam cudownego 7-letniego syna, który mnie potrzebuje. To właśnie dla niego zdecydowałam się walczyć do końca i zwrócić się do Was z prośbą o pomoc.

Moja historia rozpoczęła się w czerwcu 2024 roku, kiedy pojawiły się silne, nieustępujące bóle żołądka. Przeszłam długą drogę diagnostyczną – od wizyt u internistów, przez badania USG i gastroskopię. W końcu udało mi się trafić na lekarza, który zdiagnozował nowotwór: rak śluzowokomórkowy typ rozlany według Laurena. To rzadki, agresywny rodzaj raka, trudniejszy do leczenia i często związany z gorszym rokowaniem.

Tomografia i badanie PET potwierdziły obecność przerzutów, a laparoskopowe badanie zwiadowcze przekreśliło możliwość operacji – rak zdążył zaatakować otrzewną i jajniki. Usłyszenie tych słów było jak cios. Nie sposób opisać tego uczucia. Jak można się przygotować na wiadomość, że Twoja podróż przez życie może skończyć się wcześniej, niż mogłabyś sobie wyobrazić?

Najgorsza była myśl o moim synku. Co poczuje, jeśli mnie zabraknie? Jak sobie poradzi? Ta myśl jest ze mną każdego dnia i daje mi siłę, by walczyć dalej.


Ale jest nadzieja!
Po czterech cyklach chemioterapii i immunoterapii stał się mały cud – zmiany rakowe zaczęły się cofać. To ogromny zastrzyk motywacji i wiary, że skuteczne leczenie jest możliwe. Aktualnie jestem po szóstym cyklu terapii. Schemat leczenia jest intensywny:

  • Pierwszego dnia w szpitalu dostaję wlewy chemii i immunoterapii,
  • Następnie przez kolejne 14 dni przyjmuję chemię w tabletkach.
    To najtrudniejsze dwa tygodnie. Mój organizm jest wtedy całkowicie wyniszczony, a ja muszę walczyć z bezsilnością, bólem i skutkami ubocznymi, których nie sposób sobie wyobrazić. Dopiero trzeci tydzień pozwala mi funkcjonować prawie normalnie.

Każdy cykl wymaga ode mnie ogromnej siły, by się zregenerować. Niestety, terapia jest kosztowna, a ZUS odmówił mi przyznania świadczenia rehabilitacyjnego, argumentując, że „nie jestem całkowicie niezdolna do pracy”. Obecnie staram się o rentę, ale to znacznie ograniczy mój budżet na leczenie.


Dlatego muszę poprosić o pomoc każdego, kto może mnie wesprzeć. Przekraczam swoje granice, bo walczę dla mojego synka. Chcę być przy nim jak najdłużej i dać mu dzieciństwo pełne miłości i bezpieczeństwa. Czasem zadaję sobie pytanie: „Czy mogłam zrobić coś więcej, szybciej, lepiej?” To pytanie zawsze będzie we mnie rezonować, ale teraz wiem, że najważniejsze jest patrzeć do przodu i wierzyć w pozytywne zakończenie tej historii.

Środki, które zbieram, przeznaczę na:

  • specjalistyczną suplementację,
  • rehabilitację,
  • dalszą terapię wspomagającą,
  • metody wspierające regenerację organizmu (komora hiperbaryczna, normobaryczna, wlewy witaminowe, ozonoterapia),
  • dedykowaną dietę,
  • konsultacje u najlepszych specjalistów,
  • a jeśli pojawi się możliwość leczenia za granicą – również na wyjazd.

Każda, nawet najmniejsza wpłata ma ogromne znaczenie. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, proszę – udostępnij moją historię. To nic nie kosztuje, a może pomóc mi znaleźć ludzi o wielkich sercach, którzy zdecydują się mnie wesprzeć.

Dziękuję z całego serca za każdą pomoc. Wierzę, że razem możemy zdziałać cuda!

Dane do przelewu

Skorzystaj z programu do rozliczenia podatku