Barbara Kluszczyńska-Pyrek
Marzę o powrocie do zdrowia i o tym, by móc patrzeć, jak moje dzieci dorastają, ciesząc się każdą wspólnie spędzoną chwilą. To oni przypominają mi, że warto walczyć, bez względu na to, jak trudna jest ta droga.
Zbiórka na:
leczenie zapobiegające przerzutom, terapię wspomagającą, dojazdy na konsultacje, wizyty prywatne, specjalistyczna dieta oraz leki
69 262,95 zł z 100 000,00 zł
Data publikacji zbiórki
16-12-2024
Pozostało na subkoncie
2002,26 zł
Zrefundowane wydatki
67260,69 zł
Wybierz kwotę darowizny
Moja historia
Aktualizacje:
Aktualizacja z dnia 27.04.2026
chciałabym poinformować, że choroba niestety ponownie daje o sobie znać. Mimo trudnych rokowań nie tracę nadziei i nadal z całych sił walczę o powrót do zdrowia oraz jak najlepsze funkcjonowanie na co dzień.
W ostatnim czasie przeszłam operację usunięcia nowotworu, która była dla mnie bardzo ważnym i wymagającym etapem leczenia. Wiązałam z nią dużą nadzieję na poprawę sytuacji. Niestety już po dwóch tygodniach od zabiegu otrzymałam kolejną, bardzo trudną i przytłaczającą diagnozę, ponieważ wykryto przerzuty do kości.
Obecnie jestem w trakcie radioterapii skierowanej na zmiany kostne. Leczenie to jest dla mnie dużym wyzwaniem, jednak traktuję je jako kolejną szansę na zatrzymanie postępu choroby i poprawę jakości życia. Każdy dzień przynosi nowe trudności, ale również mobilizuje mnie do dalszej walki.
Pomimo wszystkich przeciwności staram się zachować siłę, wiarę i możliwie pozytywne nastawienie. Ogromne znaczenie ma dla mnie wsparcie, które otrzymuję i za które jestem bardzo wdzięczna.
Z poważaniem,
Barbara Kluszczyńska-Pyrek
Marzenie:
Nazywam się Barbara, mam 43 lata i jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci. Zawsze byłam osobą pogodną, uśmiechniętą i gotową nieść pomoc każdemu, kto jej potrzebował. Życie jednak wystawiło mnie na ciężką próbę, która zmieniła wszystko.
23 września 2023 roku usłyszałam diagnozę, która wywróciła mój świat do góry nogami – rak żołądka. Nigdy nie przypuszczałam, że taka choroba może mnie dotknąć. Na początku towarzyszył mi ogromny szok, ale wiedziałam, że muszę podjąć walkę – nie tylko dla siebie, lecz przede wszystkim dla mojej rodziny.
Rozpoczęłam leczenie od chemioterapii. Przeszłam osiem cykli, które były dla mnie niezwykle trudne. Zmagałam się z osłabieniem, nudnościami i utratą masy ciała, ale każdego dnia znajdowałam siłę, by walczyć – bo wiedziałam, że to jedyna droga do zdrowia. Następnie, 21 lutego 2024 roku, przeszłam chemioterapię dootrzewnową w hipertermii, połączoną z laparoskopią. Był to bardzo wymagający etap leczenia, lecz stanowił kluczowy krok naprzód. Kolejnym wyzwaniem była całkowita resekcja żołądka, którą przeprowadzono 11 marca 2024 roku, by powstrzymać rozwój choroby.
Obecnie czeka mnie dalsze leczenie zapobiegające przerzutom oraz terapie wspomagające, które mają pomóc mi odzyskać siły. Niestety, koszt leczenia jest ogromny – wynosi od 9 do 11 tysięcy złotych miesięcznie. Regularne dojazdy do odległych ośrodków medycznych, kosztowne wizyty prywatne, specjalistyczna dieta i leki znacznie obciążają budżet mojej rodziny. Mimo tych trudności wiem, że muszę kontynuować leczenie.
To, co daje mi największą siłę, to moja kochająca rodzina. Mój mąż i nasze dzieci są moim najcenniejszym wsparciem oraz powodem, dla którego każdego dnia staram się być silna. Marzę o powrocie do zdrowia i o tym, by móc patrzeć, jak moje dzieci dorastają, ciesząc się każdą wspólnie spędzoną chwilą. To oni przypominają mi, że warto walczyć, bez względu na to, jak trudna jest ta droga.