Monika Cebula
Przez lata wspierałam innych w powrocie do zdrowia. Dziś sama mierzę się z diagnozą nowotworu piersi. Dla siebie. Dla moich dzieci. Każde wsparcie, każda złotówka i każde udostępnienie to dla mnie krok bliżej do zdrowia i nadziei.
Collection for:
nierefundowane terapie, konsultacje, rehabilitacje, suplementacje, dojazdy
9 800,00 zł from PLN 100,000.00
Date of publication of the collection
04-03-2026
It remained on the subaccount
9800,00 zł
Reimbursed expenses
-
Select your donation amount
My history
Dream:
Mam na imię Monika, mam 42 lata. Przez lata byłam tą osobą, która wspiera, podnosi, koi i pomaga innym stanąć na nogi. Jako dietetyk, psychodietetyk i holistic coach towarzyszyłam ludziom w ich trudnych momentach – w chorobie, kryzysie, wypaleniu, w powrocie do siebie i do zdrowia. Uczyłam, jak dbać o ciało, ale też o serce i emocje. Wierzyłam w siłę człowieka, w nadzieję i w to, że nawet z największych burz można wyjść silniejszym.
Dziś to ja znalazłam się po drugiej stronie.
Diagnosis nowotwóru piersi spadła na mnie jak cios, którego nikt nigdy nie jest w stanie przewidzieć. W jednej chwili mój świat, pełen pracy z innymi, troski, miłości i codzienności – zatrzymał się. Strach, niedowierzanie, łzy, bezsenne noce… i jedno pytanie, które wracało jak echo: „Jak ja mam to wszystko udźwignąć?”
Jestem mamą dwójki dzieci, które są moim całym światem. Jako kobieta i matka – chcę być silna i chcę wyzdrowieć. Każdego dnia wstaję nawet, gdy ciało odmawia posłuszeństwa z myślą, że jeszcze tyle cudownych momentów przede mną. Patrzę na moje dzieci i wiem, że muszę zrobić wszystko, by być zdrowa – dla siebie i dla nich, by móc je przytulić, wspierać, prowadzić oraz być przy nich na każdym etapie ich życia.
Leczenie onkologiczne to jednak nie tylko emocjonalna i fizyczna walka. To także ogromne koszty, nierefundowane terapie, dodatkowe badania, testy, konsultacje, rehabilitacja, suplementacja, dojazdy, a często także utrata możliwości normalnej pracy. To ciężar, którego sama w obecnej chwili nie jestem w stanie udźwignąć. Z dnia na dzień zostałam bez pracy, przeszłam intensywną diagnostykę, operację i przygotowuję się do dalszego leczenia onkologicznego.
Dlatego z ogromną pokorą i drżącym sercem proszę Was o pomoc. Każda złotówka, każde udostępnienie, każde dobre słowo ma dla mnie niewyobrażalną wartość. Nie chodzi tylko o pieniądze – chodzi o poczucie, że nie jestem w tej podróży do uzdrowienia sama.
Przez lata dawałam innym swoje serce. Dziś pozwalam sobie je przyjąć z powrotem od Was.
Thank you from the bottom of my heart
Monika