Marzena Jędrzejczak
Niestety przy przerzutach do płuc, wątroby i mózgu z raka jelita grubego nie ma dla mnie skutecznego leczenia w zwykłym szpitalu na Onkologii. Zbieram środki na terapię celowaną, a każda wpłata zwiększa moje szanse na lata życia - na to, że wnusia, która ma teraz 1,5 roczku, zapamięta Folkową Babcię Marzenkę.
Collection for:
terapię celowaną, terapie wspomagające, konsultacje prywatne
855,00 zł from 450,000.00 PLN
Date of publication of the collection
08-04-2026
It remained on the subaccount
855,00 zł
Reimbursed expenses
-
Select your donation amount
My history
Dream:
W grudniu 2022 roku wykryto u mnie sporego guza w jelicie grubym, który groził niedrożnością jelita i powodował niewidoczne krwawienia. Po usłyszeniu diagnozy – wyparłam ją, nie wierzyłam że mam raka, uznałam że to pomyłka i wszystko się wyjaśni… W marcu 2023 roku wylądowałam na stole operacyjnym, a operacja zakończyła się sukcesem i udało się zespolić jelita. W lipcu 2024 jednak badania wykazały przerzuty do płuc i wątroby, które uniemożliwiały interwencje chirurgiczne. W marcu 2026 wykryto kolejne przerzuty, do mózgu.
Czuję się jakby to był jakiś film…Moje życie, a jednak jakby ktoś pomylił się w scenariuszu i tyle tego wszystkiego dopisał. Postanowiłam jednak działać. Czuję, że moją misją jest zdobywanie wiedzy i otwarcie furtki w sztywnych przepisach dla mnie i innych pacjentów – to daje mi siłę, żeby jeszcze walczyć.
Obecnie jestem po radioterapiach i wracam na chemię systemowa CAPOX , która dała częściową regresję w wątrobie. Teraz najważniejszym kosztem będzie opłacenie terapii celowanej inhibitorem PARP Niraparib – bo ten lek nie jest refundowany w raku jelita grubego i jego koszt miesięcznie wynosi nawet ponad 40 tysięcy zł. Do tego dochodzą koszty terapii wspomagających, prywatne konsultacje z lekarzami, genetykiem onkologicznym, wsparcie psychoonkologiczne, odpowiednio dobrana suplementacja, dieta.
Zanim zachorowałam, przez prawie 20 lat malowałam skrzynie łowickie i inne przedmioty ludowe, byłam Przewodniczką w Muzeum im. Reymonta w Lipcach Reymontowskich. Kocham folklor i powieść „Chłopi”. Ten folklor towarzyszy mi na co dzień w moich ubraniach, przedmiotach domowych. Na chemię i na radioterapię jeździ ze mną folkowy kocyk. Na stronie https://www.folk.family/ został jeszcze ślad po mojej pasji do folkloru.
Na co dzień najbliżej mnie są mąż i dzieci. Mam wspaniałą rodzinę, przyjaciół, sąsiadów, społeczność folkową. W okolicy dużo osób mnie zna i wie o mojej sytuacji, kibicuje mi, wspiera. Jestem za to bardzo, bardzo wdzięczna.
Nadzieja mnie nie opuszcza. Wierzę, że jeszcze mam szansę na lata życia – że wnusia, która ma teraz 1,5 roczku, zapamięta Folkową Babcię Marzenkę. Chciałabym mieć szansę przekazać jej rodzinne tradycje i zamiłowanie do rękodzieła. To ona daje mi najwięcej energii, bo dla niej szczególnie chcę żyć. Ja też miałam Kochaną Babcię i tak bardzo chciałabym być taką Babcią dla mojej wnusi.
Gdyby choroba się zatrzymała, to wróciłabym do twórczości ludowej, chciałabym jeszcze móc się realizować w tej pasji. Marzy mi się prowadzenie warsztatów ludowych i oprowadzanie wycieczek po Muzeum.
Darczyńcy są jedyną szansą na spełnienie tych marzeń. Nie ma bez ich pomocy możliwości opłacenia tej terapii celowanej i terapii wspierających. Chciałabym, żeby Darczyńcy wiedzieli jak bardzo bardzo jestem wdzięczna i doceniam każdą pomoc. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla mnie do przepustka do życia, a może szansa na uwolnienie się od raka.
Dziękuję za każdy gest i za każdą złotówkę…
