Aleksandra Naparty

Moja historia z zaawansowanym rakiem piersi zaczęła się w 2023 roku. Choroba dotknęła kości i wątrobę, a standardowe leczenie w Polsce nie daje pełnych możliwości. Każda pomoc przybliża mnie do stabilizacji, dalszego leczenia i życia z moimi dziećmi

Collection for:

non-reimbursed medicines, doctor visits, travel to treatment

81 324,01 zł from PLN 150,000.00

54.216006666667%

Date of publication of the collection

20-01-2026

It remained on the subaccount

49536,30 zł

Reimbursed expenses

31787,71 zł

Select your donation amount

Share the fundraiser

My history

Updates:

Aktualizacja z dnia 18.05.2026

Podczas pierwszej kontrolnej tomografii komputerowej dowiedziałam się o dalszej progresji choroby i przerzutach do opłucnej. Niestety, chemioterapia działała bardzo krótko. 30 kwietnia miałam biopsję wątroby, z której wynik immunohistochemiczny będzie wskazówką do wyboru kolejnego leczenia. Dzięki środkom tutaj zgromadzonym, zdecydowałam się na wykonanie badania Exacta, którego koszt opiewa na kwotę 25000 zł. Jest to bardzo nowoczesne badanie genetyczne wykonywane w Wielkiej Brytanii, które określi podatność bądź oporność mojego raka na chemioterapię i immunoterapię. Mam nadzieję, że wyniki tych badań pomogą w wyborze takiego leku, który da mi stabilizację na dłuższy czas. 
Teraz, w oczekiwaniu na nowe leczenie przyjmuję fulwestrant - lek, który odrobinę spowalnia rozwój raka. Stosowany w monoterapii jest za słaby, żeby mi pomóc, dlatego codziennie przyjmuję dużą dawkę leków przeciwbólowych, które przepisuje mi lekarz z hospicjum domowego


Dream:

Moja historia zaczęła się latem 2023 roku, gdy wyczułam guzek w piersi. Byłam przekonana, że sam zniknie. Mając 35 lat i nie mając w rodzinie przypadków raka piersi, nie dopuszczałam do siebie myśli o chorobie.

3 listopada 2023 roku, podczas pierwszej wizyty u onkologa, usłyszałam, że na 95% zmiana jest złośliwa. W grudniu tomografia potwierdziła odległe przerzuty do kości.  Zmiany nowotworowe wchodziły także w światło rdzenia kręgowego, grożąc paraliżem czterokończynowym, co wymagało natychmiastowej operacji kręgosłupa.

Traktowałam całą sytuację zadaniowo – każdego dnia szukałam pomocy i błagałam o przyspieszenie terminów konsultacji oraz opisów badań. Byłam w tym skuteczna – 28 grudnia 2023 roku chirurg przekazał mi decyzję konsylium lekarskiego, anestezjolog w poradni leczenia bólu przepisał leki, radioterapeuta zaplanował radioterapię, a ortopeda wyznaczył termin operacji na następny tydzień.

Po udanej operacji w styczniu 2024 roku rozpoczęłam leczenie systemowe – hormonoterapię i terapię celowaną, a w marcu podjęłam radioterapię. Od maja 2024 roku zaczęłam wlewy, które wzmacniają kości osłabione przez przerzuty obejmujące kręgosłup, mostek, żebra, biodra, uda i inne miejsca.

Choroba i leczenie przewróciły moje życie do góry nogami. Liczne dolegliwości doprowadziły do rezygnacji z pracy i przejścia na rentę. Stałam się osobą, która musi prosić o pomoc w codziennych obowiązkach, a życie toczy się od wizyty do wizyty, w ciągłym lęku. Mój proces zdrowienia to sztuka osiągania i utrzymywania stabilizacji, którą wspieram regularną rehabilitacją. Udało mi się to przez półtora roku.

Od października 2025 roku ból kości narastał. Czekałam miesiąc na badanie rezonansem magnetycznym, a następnie prawie miesiąc na wynik, który potwierdził rozwój raka. Teraz, oprócz piersi, węzłów chłonnych i kości, rak rozprzestrzenił się wieloogniskowo w wątrobie. 18 grudnia 2025 roku rozpoczęłam chemioterapię w cyklu dwutygodniowym. Każdy tydzień wypełniają dodatkowe badania i wizyty lekarskie, którym towarzyszy zmęczenie i nieustanny lęk. Aby zdążyć przed chorobą, część diagnostyki wykonuję prywatnie, na własny koszt. Nierefundowana płynna biopsja wykazała mutację nowotworu, której leczenie nie jest dostępne w Polsce. Obecnie szukam badań klinicznych i możliwości leczenia w kolejnej linii.

W ciągu ostatniego miesiąca na prywatne wizyty i diagnostykę wydałam ponad 4.000 zł. Dodatkowo, miesięczne koszty leków i przejazdów wynoszą około 1.000 zł. Wszystko to funkcjonuje dzięki codziennej pomocy bliskich. Wsparcie mojego męża, jego niemierzalne zaangażowanie i motywacja dają mi siłę każdego dnia. Rodzina i przyjaciele opiekują się naszymi małymi dziećmi, gdy jestem w szpitalu lub po chemii nie mam siły wstać. Dzięki temu mój mąż może nadal pracować i utrzymywać naszą rodzinę. W zaakceptowaniu zmian pomagają mi cykliczne warsztaty psychoonkologiczne oraz rozmowy z psychologami w najtrudniejszych momentach.

Moim największym marzeniem jest cofnięcie zmian w wątrobie i ponowne osiągnięcie stabilizacji. Niezbędne jest znalezienie leczenia po chemioterapii. Chciałabym zobaczyć, jak moje dzieci dorastają, jak syn zaczyna szkołę i odroczyć jak najdalej widmo utraty mamy. Wciąż tli się we mnie nadzieja na wynalezienie leku na przerzutowego raka – nadzieja na cud. A z bardziej realnych celów pragnę wyjazdu do Zermatt w Szwajcarii i wjazdu wyciągiem na Matterhorn. Kocham podróże i góry – tam ładuję baterie i czerpię siłę, dlatego chcę dotrzeć jak najwyżej.

Zgłoszenie się do fundacji i utworzenie zbiórki było dla mnie początkowo bardzo trudne, ponieważ proszenie o pomoc i pieniądze jest niezwykle krępujące. Dziękuję każdemu, kto przeczytał moją historię i uwierzył, że może mi realnie pomóc w procesie zdrowienia. Każda wpłata i udostępnienie zbiórki wspiera moje leczenie oraz pomaga mojej rodzinie w godnym życiu. Zebrane środki przywrócą mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w finansowaniu dalszego leczenia. Dzięki Waszej pomocy nie będę musiała rezygnować z marzeń, a ciężar codziennych zmartwień związanych z finansami odejdzie w niepamięć.

Bank transfer details

Skorzystaj z programu do rozliczenia podatku