Monika Pływaczewska
Jeszcze niedawno opiekowałam się moimi bliskimi. Dziś sama potrzebuję pomocy. Zmagam się z glejakiem IV stopnia i robię wszystko, by wrócić do rodziny, która mnie potrzebuje. Dziękuję za każde wsparcie.
Collection for:
terapia TTFields (Optune), dojazdy do ośrodków medycznych, rehabilitacja
2,150.00 PLN from PLN 3,000,000.00
Date of publication of the collection
01-06-2026
It remained on the subaccount
2150.00 PLN
Reimbursed expenses
-
Select your donation amount
My history
Dream:
Cześć, mam na imię Monika,
Jeszcze do niedawna moje życie toczyło się zwyczajnym rytmem. Było pełne codziennych obowiązków, troski o bliskich i małych radości, które dawały mi siłę. Jestem jedynaczką i od lat to ja jestem filarem mojej rodziny. Pod swój dach przyjęłam moich rodziców, aby zapewnić im spokojną i godną jesień życia. Mój 84-letni tata sam walczy z chorobą nowotworową, a 79-letnia mama przeszła zawał serca. Opieki wymaga również mój 19-letni syn w spektrum autyzmu. Zawsze starałam się być dla nich wsparciem i dawać im poczucie bezpieczeństwa.
Mimo wielu obowiązków nie zapominałam o swoich pasjach. Kocham tworzyć i otaczać się sztuką. Uczyłam się gry na perkusji i ukulele, maluję, szydełkuję i projektuję torebki. Od lat fascynuje mnie również świat zwierząt, szczególnie gadów, których hodowla stała się moją wielką pasją. W rodzinnej pracowni pomagałam także przy projektowaniu i testowaniu wyposażenia do terrariów. Dziś marzę tylko o jednym, pokonać chorobę i wrócić do życia, które tak bardzo kocham.
W kwietniu tego roku moje życie zmieniło się w ciągu kilku dni. 10 kwietnia przeszłam operację lewego kolana. Wydawało mi się, że rehabilitacja i powrót do sprawności będą największym wyzwaniem, jakie przede mną stoi. Nie przypuszczałam, że prawdziwy dramat dopiero nadejdzie. Kilka dni później, podczas zwykłej rozmowy, nagle zaczęłam mieć problem z mówieniem. Brakowało mi słów i sylab, a w głowie pojawiło się silne ciśnienie oraz niepokojący szum. Miałam wrażenie, jakby ktoś nagle wymazał część mojej pamięci. Karetka zabrała mnie do szpitala. Po wykonaniu tomografii wszystko potoczyło się błyskawicznie. Lekarze poinformowali mnie o obecności guza mózgu i krwotoku. Niemal natychmiast trafiłam na stół operacyjny. Sześciogodzinna kraniotomia zakończyła się powodzeniem, jednak najtrudniejsza wiadomość miała dopiero nadejść. Wynik badania histopatologicznego potwierdził najgorsze obawy, glejak wielopostaciowy (Glioblastoma) IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu.
Obecnie rozpoczynam standardowe leczenie, radioterapię i chemioterapię w Warszawie. Niestety, przy tak agresywnym nowotworze standardowe metody często okazują się niewystarczające. Moją największą szansą na wydłużenie życia i zahamowanie rozwoju choroby jest terapia TTFields z wykorzystaniem urządzenia Optune. Leczenie powinno rozpocząć się zaraz po zakończeniu pierwszego etapu terapii onkologicznej. Niestety, terapia nie jest refundowana w Polsce, a koszt dwuletniego leczenia wynosi około 3 milionów złotych.
Zebrane środki pomogą również sfinansować niezbędną rehabilitację po operacji kolana. Ze względu na diagnozę onkologiczną odmówiono mi rehabilitacji w szpitalu, dlatego jedyną możliwością są kosztowne zabiegi prywatne. Aby skutecznie walczyć z chorobą, muszę najpierw odzyskać sprawność i stanąć na nogi. Kwoty, których potrzebuję, są całkowicie poza zasięgiem moim i mojej rodziny.
Dlatego z całego serca proszę o wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo dają mi nadzieję na dalszą walkę. Chcę żyć. Chcę wrócić do moich bliskich i nadal być dla nich oparciem, tak jak oni są nim dziś dla mnie.
Dziękuję za każdą okazaną pomoc!